Jeśli szukasz strony premium bez WordPressa to już o czymś świadczy bo przeczuwasz, że gotowy szablon nie odda tego na czym naprawdę Ci zależy. Masz rację i zaraz wyjaśnię Ci na czym polega różnica. Od razu zaznaczę jedno: to nie jest tekst przeciwko WordPressowi tylko o tym co wygrywa wtedy, gdy stawką jest pierwsze wrażenie i szybkość.
Co naprawdę znaczy premium w stronie?
Premium to nie jest synonim słowa „drożej". To określenie zrobiło ostatnio zawrotną karierę i klei się dziś do wszystkiego ale w przypadku strony znaczy coś konkretnego. Premium to trzy rzeczy naraz:
- wygląd, którego nie ma nikt inny,
- szybkość, która onieśmiela,
- dopasowanie do jednej, jedynej firmy czyli np. Twojej.
Właśnie tu zaczyna się problem gotowego szablonu. Szablon z natury powstał dla tysięcy odbiorców jednocześnie. Powinien pasować każdemu więc nie pasuje nikomu w stu procentach. Możesz podmienić w nim kolory i logo ale układ, rytm i „charakter pisma" zostają te same co u setek innych firm, które kupiły dokładnie ten sam motyw. Klient, który zna się na rzeczy wyczuwa to w kilka sekund. Tak samo jak Ty rozpoznajesz garnitur z sieciówki obok szytego na miarę.
Dlatego stawiam sprawę wprost: szablon zawsze będzie wyglądał jak szablon. Strona premium ma robić odwrotne wrażenie, że powstała dla jednej firmy i tylko dla niej. Takiego efektu nie da się kupić w pakiecie. Trzeba go zaprojektować i zbudować od zera, znając konkretny biznes, jego klientów i to czym różni się od reszty rynku.
Dopasowanie idzie zresztą dalej niż sam wygląd. Dobrze zaprojektowana strona premium prowadzi Twojego konkretnego klienta dokładnie tam, gdzie ma trafić: od pierwszego zdania przez właściwą kolejność sekcji aż po jedno wyraźne wezwanie do kontaktu. Szablon układa te elementy „średnio dla wszystkich"; strona robiona pod Ciebie układa je pod Twój biznes i Twojego odbiorcę. To różnica, która nie rzuca się w oczy od razu ale widać ją w liczbie i jakości zapytań.
Otwórz pięć stron z Twojej branży i przyjrzyj się ich układowi. Jeśli różnią się głównie logo i kolorem a szkielet jest ten sam to patrzysz na jeden szablon w pięciu odsłonach. Twój klient też to zobaczy, nawet jeśli nie nazwie tego po imieniu.
Szybkość jako mierzalna przewaga
To moim zdaniem najmocniejsza karta lekkiej i ręcznie budowanej strony internetowej. Rozbudowany system zarządzania treścią musi przy każdym wejściu uruchomić swój silnik, odpytać bazę danych i złożyć stronę z wielu wtyczek a każda z nich dokłada własny balast. Strona, którą buduję ręcznie nie ma czego doganiać. Ładuje się niemal natychmiast bo to gotowy i lekki plik a nie układanka składana na nowo przy każdym kliknięciu.
A teraz to, co liczy się najbardziej czyli zapytania. Zainteresowany klient nie czeka w nieskończoność. Jeśli strona zwleka z odpowiedzią to zamyka ją i klika w kolejny wynik choć Twoja oferta byłaby dla niego w sam raz. Im szybciej się otwiera, tym więcej osób zostaje na tyle długo, żeby ją przeczytać i się odezwać. A że większość z nich ogląda Cię na telefonie to każda zaoszczędzona sekunda liczy się podwójnie.
Szybkość pracuje też na wrażenie zanim klient cokolwiek przeczyta. Strona, która otwiera się natychmiast podświadomie mówi: „tu wszystko jest dopięte, z tą firmą będzie sprawnie". Strona, która się wlecze sugeruje coś dokładnie odwrotnego i robi to zanim zdążysz powiedzieć choć słowo o swojej ofercie.
Bezpieczeństwo i spokój
Druga, rzadziej omawiana przewaga to spokój. Strona bez wtyczek i bez bazy danych ma drastycznie mniejszą powierzchnię ataku. Mówiąc prościej: jest dużo mniej miejsc, przez które ktoś mógłby się włamać. Większość głośnych włamań na strony nie bierze się z geniuszu hakera tylko z jednej niezaktualizowanej wtyczki, o której właściciel dawno zapomniał. Skoro nie ma wtyczek, nie ma też tej dziury.
Mniej ruchomych części to również mniej awarii. Nie ma automatycznej aktualizacji, która w środę o ósmej rano potrafi rozsypać układ strony. Nie ma konfliktu dwóch wtyczek, po którym „nagle nic nie działa". Lekka, statyczna strona nie ma się jak zepsuć sama z siebie. Po prostu stoi i serwuje to, co jej powierzyłem.
Dla Ciebie jako właściciela to konkretna wygoda. Nie musisz co tydzień logować się do panelu i klikać „aktualizuj", nie musisz pamiętać o kopiach zapasowych przed każdą zmianą ani bać się, że coś samo się posypie, kiedy akurat śpisz. Mniej technologii w tle to mniej rzeczy, o które musisz się martwić. Jeśli czegoś nie ma to nie trzeba o tym pamiętać.
Kiedy WordPress ma sens a kiedy nie?
A teraz część, której nie pominę, ponieważ bez niej cała reszta brzmiałaby nieuczciwie. WordPress jest świetnym narzędziem i nie napiszę o nim złego słowa wbrew faktom. Stoi za sporą częścią internetu nie bez powodu, bo do wielu zadań jest po prostu trafnym wyborem.
Jeśli planujesz:
- duży blog z setkami artykułów,
- sklep z rozbudowanym katalogiem produktów,
- portal, który kilka osób redaguje codziennie i samodzielnie,
To WordPress albo podobny system bardzo często jest właściwą drogą. Daje gotowe zaplecze do zarządzania treścią, którego nie ma sensu budować od zera. Byłoby nieuczciwe twierdzić inaczej.
Ale strona-wizytówka premium ma inne zadanie. Jej rolą jest zrobić wrażenie w kilka sekund, załadować się błyskawicznie i wyglądać jak nikt inny a nie obsługiwać codziennej redakcji treści. W tej roli ciężar rozbudowanego systemu staje się kosztem bez zwrotu bo płacisz szybkością i unikalnością za możliwości, z których i tak nie korzystasz. Dlatego nie kieruję się modą ani ideologią tylko dobieram narzędzie do zadania. Gdy ktoś naprawdę potrzebuje codziennie samodzielnie dodawać wpisy, powiem to wprost. A gdy chodzi o piękną i szybką wizytówkę, która ma sprzedawać to proponuję rozmowę o naszym przyszłym projekcie ;)
Co z tym zrobić?
Jeśli dotarłeś tutaj, prawdopodobnie potwierdziłeś sobie to, co przeczuwałeś od początku. Zależy Ci na trzech rzeczach:
- wyglądzie, którego nie ma konkurencja,
- szybkości, która działa na Twoją korzyść,
- spokoju, że strona po prostu stoi i pracuje.
To nie jest fanaberia lecz konkretna przewaga, którą widać w liczbie zapytań i w pierwszym wrażeniu jakie robisz.
Nie chodzi o to, żeby z założenia odrzucać WordPress ani żeby zachłysnąć się techniką. Chodzi o to, żeby świadomie dobrać narzędzie do tego co Twoja strona ma osiągnąć.
Dokładnie tak myślę o każdej stronie, którą biorę na warsztat: najpierw zadanie, które ma wykonać a dopiero potem narzędzia. Lekki HTML nie jest celem sam w sobie, lecz najprostszą drogą do strony, która jest szybka, bezpieczna i wygląda jak Ty, a nie jak motyw kupiony przez setki innych firm.
Strona premium ma wyglądać świetnie nie dla samej urody tylko dlatego, że szybka, unikalna i dobrze zaprojektowana strona po prostu sprzedaje. Lekki projekt bez WordPressa to dla mnie nie hasło lecz najkrótsza droga do tego efektu.